Orinoko i Jerzy Pilch

5182c261c0375_o
Jerzy Pilch twierdzi, że zachorował na Parkinsona z powodu problemu alkoholowego. Najpierw ręce trzęsły mu się przez przepicie, dopiero później ze względu na chorobę.

„Początki, jakie pamiętam, są najdramatyczniejsze, bo to była wódka Bałtyk, zwana też Borygo. Przypuszczam, że jakbym teraz wypił sto gramów tej wódki, umarłbym natychmiast. Ale wtedy zdrowie było bezkarnie marnowane, piliśmy to hektolitrami.”- tak autor wspomina narodziny swojego nałogu. W trakcie ciężkiej pracy, jaką było szlifowanie jego pisarskiego talentu, wspomagał się różnymi rodzajami alkoholu. Niestety, z czasem stało się to problemem, z którym Pilch toczy walkę przez całe życie.

Twórca wielokrotnie nawiązywał w tekstach do swoich doświadczeń związanych z ciążącym nad nim schorzeniem i uzależnieniem, które znacznie pogorszyły jego stan psychiczny i fizyczny. Życie Gustawa ze Spisu cudzołożnic ma wiele wspólnego z egzystencją Jerzego Pilcha. Mnóstwo alkoholu, kobiet i barów, w których spędzali większość czasu. Oboje to wykształceni intelektualiści mający problem z nadużywaniem wysokoprocentowych napojów.

Orinoko jest to koktajl będący bardzo charakterystycznym punktem książki, jeden z rozdziałów opowiada o nim bardzo dokładnie.
„Indiański koktajl Orinoko, wielki przysmak Gustawa, był mieszaniną (pół na pół) ziołowego likieru z koniakiem albańskim. Te dwa trunki zawsze znajdowały się w domu. Likier sporządzała matka; był to jeden z jej rytualnych produktów (obok rolady z poziomkami, zupy cebulowej i bitek wołowych). Koniak albański natomiast był domeną ojca. Kupowany na wypadek, gdyby ktoś niespodziewanie przyszedł, stał w kredensie – niejako w pogotowiu.”

Niestety nie jesteśmy w stanie uzyskać likieru ziołowego przygotowywanego przez fikcyjną postać, a albański koniak (Skënderberu) prawdopodobnie zakupić możemy tylko w Albanii. Istnieje jednak sposób przygotowania alternatywy tego ciekawego trunku. Posłuży nam do tego 40ml likieru Jägermeister i 40ml koniaku (na przykład Hennessy). Oba składniki należy umieścić w butelce po oranżadzie i wymieszać.
„Gustaw mieszał oba trunki we wspomnianych proporcjach, wlewając je na przemian do butelki po oranżadzie, która w pewnym sensie stanowiła jeszcze jeden paradoksalny – składnik Orinoka.”

16584825_1631579197147662_6787615814649380864_n
Oczywiście, wolno nam eksperymentować. Ja podałam to w formie shotów, które każdy barman przygotuje błyskawicznie. Nie polecam picia zbyt wielu, ponieważ bardzo szybko uderzają do głowy! Ale czego nie robi się dla literatury.

thumb_COLOURBOX10625738

Advertisements

Pin i Vladimir Nabokov

klassiker158_v-image853_-7ce44e292721619ab1c1077f6f262a89f55266d7
Vladimir Nabokov, podczas wystąpienia w jednym z programów telewizyjnych, popijał whisky z filiżanki do herbaty. Dziennikarz Bernard Pivot, który wiedział o wszystkim, w trakcie nagrania proponował autorowi dolewkę- herbaty oczywiście.

Whisky to alkohol, którego nie brakowało w  życiu Nabokova. Dodawała mu odwagi, której potrzebował. Jego Lolita uznana była za dzieło kontrowersyjne i pornograficzne. Erotyczna fascynacja nieletnimi dziewczynkami, z jaką zmagał się główny bohater, była skandalicznym punktem powieści. Przez tę tematykę Nabokov miał problemy z wydaniem swojego dzieła. Mimo wielu sprzeciwów powieść stała się sławna i wciąż sięga po nią wielu czytelników.

Na szczęście na kartach Lolity pojawia się również bardzo oryginalna mikstura. Humbert Humbert, który jest kluczowym bohaterem utworu, często sięga po wysokoprocentowe trunki. Jego ulubioną mieszanką jest gin z sokiem ananasowym, czyli Pin. Postać sama nadała miano owemu napitkowi i cieszyła się dzięki niemu podwójną dawką energii. „Słońce odbywało codzienną rundę po domu, w miarę jak popołudnie dojrzewało do wieczora. Wypiłem szklaneczkę. A potem drugą. I trzecią. Dżin z sokiem ananasowym, ulubiona mieszanka, zawsze zdwaja we mnie zasób energii.”

Czy Vladimir Nabokov często pijał Pin? Na pewno nie częściej od czystej whisky, ale pomysłodawca tak ciekawego połączenia musiał je przetestować. Bohater jego ulubionej powieści nie mógł przecież zachwycać się niesmaczną miksturą.

Przygotowanie trunku jest bardzo proste. Łączymy w szklance wypełnionej lodem około 40ml ginu i 80ml soku ananasowego. Orzeźwiające i pobudzające- z pewnością nikt nie chciałby czuć senności w trakcie czytania Lolity.

thumb_COLOURBOX10625738

Gimlet i Raymond Chandler

Chandler-484x640.jpeg
Raymond Chandler odkrył swój ulubiony trunek na statku RMS Maurenia, podczas powrotu z Anglii do USA.

Philip Marlowe, czyli jedna z najbardziej znanych postaci stworzonych przez Chandlera, uwielbiał alkohol, fajkę i papierosy, a wieczorami rozgrywał sam ze sobą partyjkę szachów. Najczęściej pijał whisky i Gimlet. Bohater Długiego Pożegnania ma wiele wspólnego ze swoim twórcą, można stwierdzić, że Raymond Chandler pod płaszczem zamiłowań Philipa ukrywał swoje.

Gimlet stał się znany już w 1852 roku, kiedy to jedna z broszur przedstawiała przepis na miksturę, którą dr Goodeve Chuckerbutty leczył cholerę. Co cztery godziny pijał gin z wodą, sokiem z limonki i cukrem. Później przepis przekształcano, eksperymentowano z proporcjami i dziś w różnych barmańskich kronikach możemy spotkać się z wieloma wariantami.

„To, co tu nazywają Gimletem, to po prostu trochę soku z cytryny lub limonki zmieszane z ginem i odrobiną cukru. Prawdziwy Gimlet to pół miarki ginu i soku z limonki Rose’a, nic innego.”- taki przepis znają wszyscy fani kryminałów autorstwa Chandlera. Jedyny akceptowany przez twórcę.

Jaki sposób przygotowania napoju jest najlepszy? Oczywiście, o gustach się nie dyskutuje. Warto spróbować wersji Raymonda Chandlera (z Rose’s Lime Juice), która najlepiej oddaje klimat jego utworów i pozwala przenieść się w świat przedstawiony. W domowych warunkach Gimlet stworzyć możemy łącząc 40ml ginu i 20 ml soku z limonki (według Chandlera 40ml na 40ml), ewentualnie z odrobiną syropu cukrowego (jeśli wolimy słodsze smaki). Całość shakujemy na lodzie, a w wypadku braku sprzętu energicznie mieszamy. W takim towarzystwie najlepiej zabrać się za czytanie Długiego Pożegnania.

thumb_COLOURBOX10625738

Mint Julep i William Faulkner

 

faulknerdrinking
Metalowy kubek Williama Faulknera, z którego pijał Mint Julep.

„Cywilizacja zaczęła się wraz z destylacją”- powiedział kiedyś William Faulkner, który jako jeden z najważniejszych amerykańskich twórców prócz zamiłowania do pisania, pałał również żywym uczuciem do alkoholu. Autor Wściekłości i wrzasku posługiwał się techniką strumienia świadomości, a długie wielokrotnie złożone zdania były kwintesencją jego emocjonalnej twórczości.

Który z wysokoprocentowych trunków towarzyszył mu najczęściej? „Nie ma czegoś takiego, jak zła whisky. Zdarza się jednak, że niektóre whisky są lepsze od innych.”- mówił. Przy whisky właśnie pisał najwięcej i najczęściej, głównie nocami. Upojenie alkoholowe otwierało jego umysł i przywoływało wiele pomysłów, które jak wspominał, ulatywały wraz z porannym kacem.

Ulubionym drinkiem Williama był Mint Julep, którego historia sięga końca XVIII wieku. Wspominał o nim John Davis w swojej publikacji z 1803 roku, a następnie Jerry Thomas z 1862 roku, kiedy to owa mikstura była bardzo popularna. Niestety Faulkner nigdy nie napił się ulubionego trunku legalnie, ponieważ w jego rodzinnym mieście (New Albany) prohibicję częściowo zniesiono dopiero w 2010 roku. Ówcześnie można kupić tam alkohole niskoprocentowe, ale wspomniana wcześniej whisky nie wchodzi w grę.

Przygotowanie polega na zmiażdżeniu w metalowym kubku 5-6 listków mięty z dwoma łyżeczkami cukru pudru i odrobiną wody, następnie zalaniu tego 50ml bourbonu i uzupełnieniu kruszonym lodem. Po dokładnym wymieszaniu wszystkich składników można cieszyć się orzeźwiającą słodką whisky z delikatnym miętowym posmakiem. Widocznie pobudzającym literackie natchnienie. Idealne do sączenia przy lekturze Wściekłości i wrzasku.

thumb_COLOURBOX10625738