Boilermaker i Charles Bukowski

Charles-Bukowski-y-Linda-King.jpg
Pierwszy raz spróbował alkoholu mając 17 lat. Było to wino z piwniczki jego dziadka, którym upił się wraz z kolegą. Po tym zdarzeniu usiadł w parku i uświadomił sobie, że w końcu znalazł coś, co nieraz mu w życiu pomoże.

„Na tym polega problem z piciem. Gdy wydarzy się coś złego, pijesz, żeby zapomnieć. Kiedy zdarzy się coś dobrego, pijesz, żeby to uczcić. A jeśli nie wydarzy się nic szczególnego, pijesz po to, żeby coś się działo.”- tak wyglądał problem alkoholowy według Charlesa Bukowskiego. Pił dużo, mnóstwo pieniędzy wydawał na alkohol, bez niego nie był w stanie tworzyć i nie mógłby się też utrzymać, gdyż wszystkie utwory napisał w stanie upojenia. Jego życie kręciło się więc wokół picia, palenia, kobiet i literatury.

Twórczość pisarza uzależniona była od tego samego, co jego życie. Inspirował się osobistymi doświadczeniami, prostym językiem opowiadał o seksie, kobietach, alkoholu. Był wulgarny, ale właśnie to świadczyło o wrażliwości i głębokim zrozumieniu ludzkiej natury. Jego bohaterowie to typowi outsiderzy, buntownicy, którzy sytuowali się na społecznym marginesie.

Alkoholizm wpłynął znacznie na jego zdrowie. Jeden z lekarzy stwierdził, że kolejny łyk alkoholu będzie dla Charlesa Bukowskiego wyrokiem śmierci. Od tej pory zaczął walczyć ze swoją chorobą, lecz niejednokrotnie uległ pokusie sięgnięcia po kieliszek. Zaraz po zupełnym odstawieniu zachorował na białaczkę i bardzo szybko zmarł. Niektórzy twierdzili, że organizm nie zniósł pożegnania z wysokoprocentowymi substancjami.

Ulubionym połączeniem Bukowskiego był tak zwany Boilermaker, czyli popularny zestaw amerykańskiej klasy robotniczej. Jego przygotowanie nie wymaga wielu umiejętności. Do kufla wypełnionego jasnym piwem należy wrzucić kieliszek z whisky. Dobrze smakuje, szczególnie przy Kobietach Charlesa Bukowskiego.

thumb_COLOURBOX10625738

 

 

 

 

Jim Szczęściarz i Kingsley Amis

kas
Kingsley Amis postulował, aby miłośnicy picia posiadali oddzielne lodówki, gdyż żony zazwyczaj zapychają je niepotrzebnymi rzeczami.

Szlachcic, wykładowca i kobieciarz. Przyczynił się znacznie do rozwoju literatury angielskiej, ale nie w sposób zwyczajny. Pisał głównie o alkoholu, radził w kwestiach picia i leczenia kaca, a spod jego ręki wychodziły barwne opisy alkoholowych libacji. Jedne ze znanych tytułów tego twórcy to Picie na co dzień i Jak ma się twój kieliszek.

Nie tolerował słabych alkoholi, wielbiciele wina byli dla niego słabeuszami. Wszelkie jego rady sprawdzone były w praktyce, oczywiście przez niego samego. Jeden z jego przyjaciół mówił: „W Gar­rick Club ty­go­dnio­wo pił tyle szkla­nek al­ko­ho­lu, ile mie­ści­ło się na stole i to zanim przy­ję­to go do klubu. Kiedy już stał się jego człon­kiem, upi­jał się tak bar­dzo, że le­d­wie znaj­do­wał drogę do tak­sów­ki.”

Wyróżnił dwa typy kaca- fizyczny i metafizyczny. Ten pierwszy leczył miksturą złożoną z polskiej żubrówki, rosołu wołowego, soku z cytryny i pieprzu. Drugi, wiążący się z depresją i wahaniem nastrojów, należało wyplenić dobrym nastawieniem. Można było też latać przez pół godziny samolotem z otwartym dachem z pilotem, który na kaca nie cierpiał.

Zostawił po sobie również przepis na drinka o nazwie Lucky Jim, czyli Jim Szczęściarz.
Składa się on z 12 porcji czystej wódki, jednej porcji wermutu i dwóch porcji soku ogórkowego. Na początek warto spróbować trochę lżejszej wersji, aby wprawić się w alkoholowym boju. Do szklanki wlać 100ml czystej wódki, 30-60ml wermutu (proponuję biały) i 60ml soku ogórkowego. Wszystko wymieszać z kostkami lodu. To moja interpretacja, ale dla twardych zawodników szczerze polecam oryginalną wersję.

thumb_COLOURBOX10625738