Gimlet i Raymond Chandler

Chandler-484x640.jpeg
Raymond Chandler odkrył swój ulubiony trunek na statku RMS Maurenia, podczas powrotu z Anglii do USA.

Philip Marlowe, czyli jedna z najbardziej znanych postaci stworzonych przez Chandlera, uwielbiał alkohol, fajkę i papierosy, a wieczorami rozgrywał sam ze sobą partyjkę szachów. Najczęściej pijał whisky i Gimlet. Bohater Długiego Pożegnania ma wiele wspólnego ze swoim twórcą, można stwierdzić, że Raymond Chandler pod płaszczem zamiłowań Philipa ukrywał swoje.

Gimlet stał się znany już w 1852 roku, kiedy to jedna z broszur przedstawiała przepis na miksturę, którą dr Goodeve Chuckerbutty leczył cholerę. Co cztery godziny pijał gin z wodą, sokiem z limonki i cukrem. Później przepis przekształcano, eksperymentowano z proporcjami i dziś w różnych barmańskich kronikach możemy spotkać się z wieloma wariantami.

„To, co tu nazywają Gimletem, to po prostu trochę soku z cytryny lub limonki zmieszane z ginem i odrobiną cukru. Prawdziwy Gimlet to pół miarki ginu i soku z limonki Rose’a, nic innego.”- taki przepis znają wszyscy fani kryminałów autorstwa Chandlera. Jedyny akceptowany przez twórcę.

Jaki sposób przygotowania napoju jest najlepszy? Oczywiście, o gustach się nie dyskutuje. Warto spróbować wersji Raymonda Chandlera (z Rose’s Lime Juice), która najlepiej oddaje klimat jego utworów i pozwala przenieść się w świat przedstawiony. W domowych warunkach Gimlet stworzyć możemy łącząc 40ml ginu i 20 ml soku z limonki (według Chandlera 40ml na 40ml), ewentualnie z odrobiną syropu cukrowego (jeśli wolimy słodsze smaki). Całość shakujemy na lodzie, a w wypadku braku sprzętu energicznie mieszamy. W takim towarzystwie najlepiej zabrać się za czytanie Długiego Pożegnania.

thumb_COLOURBOX10625738